MOVIE ZONE - Dróżnik
SS-NG #28 LUTY 2005






Patryk "Yisrael" Stanik
    Każdy z zażenowaniem mógłby przyznać, że gdy widzi karła czuje się rozbawiony, może czasem lepszy, może czasem współczucie, ale bardzo rzadko rozważa osobę karła za człowieka, za normalną istotę ludzka. Ktoś zrobił film o tej przypadłości, ale czy dopiero po jego oglądnięciu możemy zacząć zastanawiać się nad tym, jak bardzo jesteśmy ograniczeni?
Dróżnik, film, który niedawno pojawił się na krążkach DVD, święcił swoją premierę w Polsce w marcu byłego roku. Przeszedł prawie całkiem bez echa, ale teraz mamy szansę naprawić ewentualny błąd nie zainteresowania się filmem poprzez nabycie krążków DVD. Reżyserem Dróżnika jest Thomas McCarthy. Nie znacie tego nazwiska? Ja też nie znałem, więc jakież było moje zdziwienie, gdy znalazłem w jego biografii takie przygody z filmem (jako aktor) jak znany serial Boston Public, gdzie grał Kevina Rileya. Dróżnik jest pierwszym filmem reżyserowanym przez McCarthy'ego, a jest to film tym bardziej osobisty, gdyż scenariusz napisał... Thomas McCarthy.


  Fin i Olivia


Sądzę, że choć rola reżysera tyleż interesująca, co naprawdę wdzięczną w tego typu produkcjach, to jednak główny ciężar bierze na siebie tytułowy bohater. Film opowiada bowiem o człowieku cierpiącemu na karłowatość, którego zagrał (świetnie zresztą, ale o tym poniżej) Peter Dinklage.Wcześniej mogliście go widzieć między innymi w Wojnie plemników. Finbar McBride to samotnik (do czego został zmuszony zapewne przez życie, a raczej przez ludzi), karzeł, który fascynuje się wszystkim, co ma związek z koleją. Pracuje w sklepie, gdzie produkuje się na specjalne zamówienia małe parowoziki, ciuchcie czy wagony, a które kolekcjonerzy płaca grubą kasę. Należy do klubu miłośników kolei, gdzie ogląda się stare czasopisma dotyczące kolei, czy ogląda filmy pędzących pociągów nakręcone przez członków tego stowarzyszenia.. Gdy jego przyjaciel i szef umiera, zostawia mu w testamencie malutka stację kolejową, miejsce, gdzie przed laty pracowali dróżnic


  Wycieczka po torach


Newfoundland to mała mieścina, zaś stacja, która fin odziedziczył, nie ma już prawie żadnej wartości poza tą sentymentalną i kolekcjonerską. Finbar przeprowadza się chyba z uczuciem ulgi, gdyż jako samotnik i człowiek naprawdę małomówny sądzi, że znajdzie w Newfoundland chwile spokoju. Jak wygląda życie karła reżyser pokazuje w scenach bezlitosnych, gdzie dzieci wyśmiewają się z Fina, a sprzedawcy robią mu zdjęcia w sklepach. Powiem szczerze, że widząc, jak ludzie patrzą się na Fina sam czułem zażenowanie i wstyd, czując, że też pewnie patrzyłbym na karła jak na dziw natury, a nie na człowieka. Finbar szybko lokuje się w nowym miejscu zamieszkania, a dniami chodzi na bardzo długie spacery po torach bądź ogląda przejeżdżające pociągi. Zdarzyło mu się jednak mieszkać blisko miejsca, gdzie przyjeżdża pewien Joe, Amerykanin włoskiego pochodzenia, ze swoją budką z hot-dogami i kawą. Joe Oramas jest bardzo przyjacielskim nowojorczykiem, który gdy tylko widzi nowego członka społeczności małej mieściny (do której sam przeprowadził się nie tak dawno temu) od razu chce nawiązać znajomość. Z początku widz ma wrażenie, że Joe chce się Finowi przypodobać, że jest zaciekawiony wzrostem karła, ale w sumie okazuje się kimś zupełnie innym: Joe to człowiek wiele rozumiejący, a jak się okaże później fabuła oprze się bardzo solidnie na jego postaci.
Dróżnik poznaje także niejaką Olivię Harris. W dość niefortunny sposób – dwa razy prawie przejeżdża ona Finbara na jezdni Gdy będzie chciała przeprosić karzełka wyzna mu swój wielki dramat – śmierć synka. Joe szybko organizuje sprawy tak, że ta trójka zostaje świetnymi przyjaciółmi, którzy mimo pewnych sprzeczek jednak są sobie bardzo potrzebni.


  Bibliotekarka, Fin, bar, życie...


Po kilkunastu pierwszych minutach filmu widz zapomina o chorobie Finbara, to też zręczny chwyt reżyserski, ale też fabuła zostaje przekierowana na zupełnie inne tory. Problemy z byłym mężem Olivii, chorobą ojca Joe czy miejscową młodą bibliotekarką (która zachodzi w ciążę z wioskowym redneckiem) tworzą się jakby naokoło osobistego dramatu samego Fina, który długo musi walczyć o to, by zostać zaakceptowanym nie jako dziwoląg, ale normalny człowiek, który po prostu wygląda inaczej. Jego małomówność nie jest spowodowana jego antypatycznością, ale on wyraźnie boi się zawierania bliższych związków z ludźmi mając na uwadze wcześniejsze cierpienia. Wypowiada on jedno ważne zdanie: ”Kiedy ludzie przestaną na mnie patrzeć jak na karła widza zupełnie zwyczajnego, nudnego człowieka”. To jest chyba klucz do całego filmu – zwykły człowiek, zwykłe problemy.


  Trójka prawdziwych przyjaciół


Nie pokazano Fina tutaj jako postać heroiczną, walczącą o prawa czy akceptację – on po prostu żyje jak każdy z nas borykając się z różnymi problemami. Owszem, odczuwamy razem z nim porażki i razem z nim boimy się , gdy zostaje wyrzucony przez zrozpaczoną Olivie z domu. Na końcu jednak sytuacja klaruje się, życie wraca do normy od chwilowych niepowodzeń czy smutków, a trójka przyjaciół znowu może usiąść razem, napić się i pośmiać Dróżnik wcale nie jest filmem opowiadającym historie bohaterskie czy heroiczne – ot, kilka chwil z życia kilku ludzi. Cała siła tego filmu właśnie na tym polega, a dodając powolną, spokojną narrację, otrzymamy film bardzo „nieduży”, niby zwyczajny, ale za to interesujący. Ludzie popełniają błędy, widzą pomoc w przyjaciołach, wspierają się, uciekają przed samotnością – to takie życie w pigułce. A że z karłem? Przecież nie o tym jest ten film.
MOVIE ZONE - Dróżnik
SS-NG #28 LUTY 2005