MOVIE ZONE - Obywatel Kane
SS-NG #28 LUTY 2005






Patryk "Yisrael" Stanik
    Obywatel Kane (oryginalny tytuł miał brzmieć „John Q.”, ale wytwórnia tłumaczyła się łatwiejszym marketingiem przy innym tytule) to opowieść o życiu magnata prasowego, którego postać wzorowana jest na życiu wielkiego przeciwnika pewnego dziennikarza, Pulitzera..
William Randolph Hearst, bo o nim mowa, był największym potentatem prasowym w Stanach na początku wieku dwudziestego. To za jego czasów pojawiły się potężne nakłady czasopism, przekraczające 2 miliony egzemplarzy. On tworzy też dzienniki ogólnokrajowe czy choćby The New York Times'a. Hearst był wielkim przeciwnikiem innego potentata prasowego, wspomnianego już Pulitzera, który później ustanowił najważniejszą nagrodę dziennikarską. William Randolph wcale nie był zadowolony z filmu o sobie (wyśmiewa się w Obywatelu posiadłość Xanadu, gdzie zebrano pełno pomników, dzieł sztuki czy stylów architektonicznych – najdroższa posiadłość tamtych czasów, z której widok rozciągał się na kilkadziesiąt kilometrów), więc przez dziesiątki lat w jego gazetach, które przecież stanowią bardzo ważną tubę informacyjną, przemilcza się dzieło Orsona Wellesa.


  Plakat filmowy, 1


Welles, dwudziestopięciolatek (!), już podczas kręcenia Kane'a był znany. Co ważne, miał za sobą sławne słuchowisko radiowe Wojna Światów, które odegrane tak realistycznie przestraszyło połowę społeczności USA (za co Welles zresztą miał później sprawę w sądzie). Dla zainteresowanych dodam, że za kilka miesięcy na ekrany kin wejdzie najnowsze dzieło Stevena Spielberga pt Wojna Światów, zapewne nawiązujące do tamtego dziełka. Sukces Obywatela Kane polegał nie tylko na świetnym doborze tematu (ludzi interesowało życie Hearsta, poza tym Kane pokazał jakby anty-American Dream, bowiem Kane nie wspina się po szczeblach kariery od zera do milionera, ale dziedziczy szóstą fortunę na świecie i „kupuje” to na co ma ochotę), ale także (a może przede wszystkim) na nowatorskim podejściu do kina. Montaż wewnątrzkadrowy, zastosowanie retrospekcji do pokazania wcześniejszych wydarzeń – słowem dzieło Wellesa przez dziesiątki lat używano jako instruktaż tworzenia filmów. Pamiętajmy, że mamy rok 1941.


  Plakat filmowy, 2


Charles Foster Kane, magnat prasowy, człowiek, na którym skupia się wzrok dziesiątków dziennikarzy – umiera. Ostatnie słowo, jakie wypowiada to „Rosebud”, „Różyczka”. Gdy później ekipa pewnej gazety pisze artykuł o potentacie chcą dowiedzieć się co to oznaczało. Kim była Różyczka, co to było, czy to może zwykłe mamrotanie? Tego ma dowiedzieć się Thompson, dziennikarz, który jest naszym przewodnikiem po życiu Kane'a. Rozmawia on kolejno ze wspólnikami czy pracownikami Kane'a, z jego była żoną, czyta pamiętniki jego opiekuna. Obraz przedstawiony ukazuje nam człowieka bardzo skomplikowanego, który mimo sukcesów na rynku prasowym wygląda na pustego, niespełnionego, czasem znika w Europie, gdzie wykupuje pomniki.
Kane chce zostać gubernatorem Nowego Jorku (co mu się nie udaje przez skandal obyczajowy – nakryto go ze śpiewaczką, która potem zostaje jego żoną, a następnie była żoną), nie udaje mu się dokończyć wielkiej, przepysznej Xanadu, na końcu umiera w samotności – ludzie są naokół niego, ale widz doskonale czuje ta samotność, jaka otacza milionera Kane'a. Nie lubi on przegrywać, dla żony buduje operę, by mogła śpiewać (z fatalnymi skutkami, ale on zmusza ją do kolejnych występów). Słowiem film opowiada o tym, czy w ogóle można zrozumieć drugiego człowieka. Poznać motywy, zachowania – nic nie pomoże dowiedzieć się Thompsonowi czym jest Różyczka, bowiem od początku do końca nikt nie będzie wiedział kim tak naprawdę jest Kane i za czym tak naprawdę tęskni i czego tak naprawdę żałuje. Jak już wspomniałem film jest bardzo nowoczesny jak na swoje czasy, Amerykańska Akademia Filmowa przezornie daje mu tylko jednego Oscara spośród wielu nominacji (Dla Hermana Mankiewicza, drugiego oprócz Wellesa scenarzysty). Dopiero po latach film zostanie okrzyknięty dziełem wszechczasów (na początku był chłodno przyjęty tak przez krytyków, jak i przez widownię), w 1998 roku Amerykański Instytut Filmowy oficjalnie nadaje Obywatelowi Kane pierwsze miejsce na liście najważniejszych filmów wszystkich czasów. Wydanie DVD zawiera dodatkowe materiały, coś o tworzeniu filmu, coś o stanie filmów w tamtych latach (warto przypomnieć, że wydaje się, iż lata 30., 40. były najlepszym okresem Hollywod'u, dość wspomnieć Przeminęło z wiatrem czy Wichrowe wzgórza). Wydanie może niezbyt nabite informacjami, jednak bardzo ważne, dobrze się stało, że teraz będzie można samemu posiadać kopię Kane'a (oryginalne szpule filmowe spłonęły w 1970 roku).


  Plakat filmowy, 3


Film na pewno zobaczyć warto, ale dla równowagi wklejam cytat Ericha von Stroheima, jednego z autorów najwybitniejszych dzieł filmowych: „ Film podejmuje temat organizacji koncernu gazetowego przez Kane`a, jego kandydaturę na prezydenta USA oraz lansowanie nieudanej kariery jego żony, śpiewaczki-amatorki. We wszystkich tych akcjach Kane okazuje się partaczem. Jest to więc film o plajtowniku, nie dowiadujemy się też, jakie miał poglądy, mimo że jest jakoby potentatem prasowym. Wyjaśnienie końcowe, że umierając po nieudanym życiu marzy o sankach, na których bawił się jako dziecko, jest godne debila, a nie kolosalnej postaci, jaką film usiłuje pokazać. Ale ta figura bez treści została doprowadzona, za pomocą rozdęcia środków wizualnych, do monumentalizmu – nie bacząc na rozjazd między rozmachem spektaklu i rzeczywistym sensem.”
Ja jednak polecam.


  Plakat filmowy, 4


MOVIE ZONE - Obywatel Kane
SS-NG #28 LUTY 2005