KLUB KONESERA - Discworld II: Missing pressumed...!?
SS-NG #28 LUTY 2005






Karol "AsCoT" Obrzut
    „Babcia Weatherwax obróciła głowę w stronę baru, z którego dobiegały śmiechy i dźwięk tłuczonego szkła. Słychać było także głos Niani Ogg, która śpiewała, że „tylko jeża przelecieć się nie da”. Później zmieni nutę, i będzie śpiewać, że „laska maga ma na końcu gałkę”.” Dziwne? A to tylko cytat z książki „TRZY WIEDŹMY” Terrego Pratchetta. Kolejnej książki o pewnym niezwykłym świecie...
     Wielki żółw A'Tuin sunie przez otchłań wszechświata niosąc na swej pooranej meteorytami skorupie cztery słonie. Te zaś unoszą na sobie Świat Dysku. Różni się on znacząco od naszego Świata Kuli. Głównym czynnikiem spajającym ten świat jest narrativum- czyli pewna myśl opowiadająca. I ta właśnie myśl stworzyła magię. I to magię tak nietypową, że nawet słońce w jej polu działania zwalnia swój bieg. A co jeszcze dała nam magia? Pewnie, że magów. Niewidoczny Uniwersytet w Ankh-Morpork aż roi się od nich. Ale nas interesuje tutaj tylko jeden- Rincewind. Jest on nie tyle magiem, co raczej nieudanym magiem. Jego nauczyciele twierdzą, że jego potencjał magiczny jest niższy niż pierwszej lepszej osoby po urodzeniu. Utrzymują również, że, gdy Rincewind umrze, średnia zdolności magicznych na Dysku wzrośnie. Nie chodzi nawet o to, że Rincewind nie ma talentu... zresztą przeczytajcie sobie sami w „KOLORZE MAGII”.


  To właśnie ŚMIERĆ i jego koń- Pimpuś


  NARRATIVUM

     No właśnie. Wstęp dość enigmatyczny. Jedyne co zostało przedstawione, to główny bohater gry. Pokrótce przybliżę Wam historię jaka zastaje nas w DISCWORLD 2. Otóż pewnego dnia nadrektor Niewidocznego Uniwersytetu umiera, ale jakby nie do końca. To znaczy zgodnie z zasadą powinien po jego duszę przyjść ŚMIERĆ, ale ten się nie zjawia, przez co nadrektor zostaje uwięziony na tym świecie. Okazuje się, że ludzie w ogóle przestali umierać w pełnym tego słowa znaczeniu, a ŚMIERCI nigdzie nie ma. Magowie postanawiają odprawić rytuał Ashk-Ente, czyli przyzwać ŚMIERĆ. No i to jest Twoje, graczu, pierwsze zadanie- zebrać materiały niezbędne* do tego obrządku. Dalej historia potoczy się już własnym torem ,ale Ty będziesz miał dużo poważniejsze zadanie, niż zebrać te składniki.
*niezbędne tylko w teorii, bo tak naprawdę do rytuału wystarczy tylko kilka drobiazgów, która każdy nosi przy sobie, jednak magowie zawsze lubili kłęby dymu i temu podobne szczegóły.


  Mówiłem, że Rincewind wygląda jak ciamajda?


  LOGICZNE, PRAWDA?

     Słowem wstępu odradzam granie w DISCWORLD 2 komukolwiek, kto wcześniej nie przeczytał chociaż jednej książki lub nie wykazuje się zakrzywioną logiką. Inaczej nie dogadasz się np. Z Mrs. Cake, która ma dar przewidywania przyszłości na 5 sekund przed. A to tylko wierzchołek i to bardzo dużej góry lodowej.
Ale wracając do tematu... Sama gra jest zadziwiająco ciekawa. Niektóre zagadki naprawdę potrafią człowieka do białej gorączki doprowadzić.
Sam typ rozgrywki opiera się na znanym z większości przygodówek systemie point&click (najedź i kliknij). Przedmioty zazwyczaj są dobrze widoczne, a ich magazynowanie jest łatwe dzięki kufrowi, który podąża za Tobą wszędzie na swoich setkach nóżek... Ale to też dłuższa historia.
Postaci są niezwykle charakterystyczne, a do tego niektóre znamy już z kart książki (większość magów, Rincewind, Bibliotekarz*, Babcia Weatherwax, czy wspomniana już Mrs. Cake.)
*Bibliotekarz obecnie buja się w ogrodzie NU na którejś z gałęzi. Nieszczęśliwy wypadek w czasie eksperymentu magicznego zamienił go kilka lat temu w orangutana. Wszelkie próby zamiany go z powrotem w człowieka traktuje odtąd jak atak na niego samego, gdyż ta forma bardziej mu sie podoba. Może się publicznie skrobać, ma dłuższe ręce.


  Czego to Magowie nie wymyślą- wieża kumulująca wysoką energię z magii


  WIEŻA WYSOKICH NAPIĘĆ

     Co do grafiki i muzyki DISCWORLD 2, to ciężko jest pisać. Może na pierwszy ogień pójdzie grafika.
Tła są ręcznie rysowane, zresztą cała gra jest tak wykonana. Na dodatek jest to na tyle ciekawa kreska, że dodaje humoru. W ten sposób Rincewind wygląda jak totalna ciamajda, a ŚMIERĆ nie jest straszny, a raczej śmieszny :D Taki jakiego sobie wyobrażałem czytając chociażby MORT'A. Poza tym grafika jest szczegółowa, więc nie ma problemu z zauważeniem wszelkich przedmiotów itp. Czasami wkurza tylko kąt patrzenia. Np. W pewnej piwnicy jest tak ustawiony, że nie wie się, gdzie kliknąć myszką, żeby pójść dalej... Ale da się do tego przyzwyczaić.
A co do muzyki... O niej niestety napisze tylko tyle, że nie mam o niej pojęcia. Niestety ten tekst pisany jest w oparciu o wersję D2 z UNDERDOGS (abadonware), w której dźwięku nie ma. Teraz co prawda mam już normalną wersję (na dwóch płytkach), ale na WinXP nie chce działać. Ale da się ten problem usunąć instalując DosBox'a.


  Ankh-Morpork... nie chcielibyście tam mieszkać.


  NIGDZIE NIE MA ŻADNYCH ŻÓŁWI

     Ten jakże optymistyczny tytuł ostatniego akapitu niech służy za podsumowanie. W naszym świecie nie ma Światów Dysku. Całe szczęście. Zwariować by można było. Ale świat wykreowany przez PRATCHETTA w książkach jest niezwykle prawdziwy (?), a gra doskonale go oddaje... Polecam wszystkim maniakom DISCWORLDA i przygodówek jako takich. Na koniec napiszę, że strasznie ciężko dostać obecnie tą grę... ale da się to zrobić. Najlepiej chyba z UNDERDOGS, a jak nie to szukać po kumplach... Z pokoju 7a w Niewidocznym Uniwersytecie żegnam was ja!

     UUK!
KLUB KONESERA - Discworld II: Missing pressumed...!?
SS-NG #28 LUTY 2005