RECENZJA [PS2] - Ace Combat 5: The Unsung War
SS-NG #28 LUTY 2005






Wojciech "Keiran" Skitał
PRODUCENT: Namco WYDAWCA: - GATUNEK: Arcade / Lotnicza WWW CENA: 249   x PLATFORMY: PS2   x
    Stare przysłowie mówi, że nie zna życia, kto chociaż raz nie zasiadł za sterami myśliwca ponaddźwiękowego. Jest w tym zapewne odrobina prawdy, lecz ciężko mi stwierdzić ile, bo przyjemności takiej jeszcze nie miałem. No, jeśli nie liczyć godzin wylatanych jeszcze na poczciwej Amidze 500.
     Wspominam tamte stare czasy z wielkim sentymentem. Wtedy mogłem sobie zaledwie po spojrzeniu na klawiszologię pograć w każdy właściwie symulator i mieć z tego kupę frajdy. Gdy przesiadłem się na PC to niestety mój kontakt z symulatorami został brutalnie przerwany, a to z tego prostego powodu, jakim jest objętość instrukcji. Gry tego typu stały się jak dla mnie zbyt realistyczne, a przez to nudne. Jedynym, co mogło dać mi namiastkę starej frajdy była seria AIR/ACE COMBAT z PSX.

Po wielu latach od mojego pierwszego kontaktu z serią pojawiła się już piąta jej część. Zgodnie z kanonem serii ponownie mamy fikcyjny świat, w którym wybucha zbrojny konflikt. Tym razem jednak sprawa jest troszeczkę bardziej skomplikowana, a wojna jest bardziej subtelna. Całą fabułę widzimy głównie w formie filmów (trzeba przyznać – świetnych, Manco pokazuje klasę) i oczywiście rozmów pilotów podczas misji, a w grze wcielamy się w postać młodego pilota o ksywie Blaze. Nie zamierzam tutaj psuć zabawy z odkrywania wszystkich meandrów fabuły, powiem tylko, że jest bardzo ciekawie, dużo ciekawiej niż można by przypuszczać po rodzaju tej gry, gdzie fabuła jest na ogół pretekstem. Co ciekawe autorzy przygotowali także dodatkowy tryb dla ludzi lubiących czystą akcję. Uruchamiając tryb Arcade możemy od razu rzucić się w wir walki. Dla mnie jednak tryb fabularny był dużo ciekawszy.


  


     W AC5 polatamy sobie dość dużą ilością myśliwców, przechodząc kolejne misje otrzymamy dostęp do coraz to ciekawszych konstrukcji. Moim faworytem był supernowoczesny F22, który zgodnie z rzeczywistością pozwala nam atakować rakietami kilka celi naraz. Podobnie jak w poprzednich odsłonach AC tak i tutaj różnice między różnymi samolotami nie są zbyt znaczące, ale wynika to z faktu, że AC nigdy nie był symulatorem. Na to powinniście się nastawić grając w ten tytuł. Latanie jest tutaj bardzo przyjemne, a atakowanie wrogów sprowadza się do strzelania z działka lub rakiet, w obu przypadkach jest to dość proste. Mnie model latania przypadł do gustu od razu, a doświadczenie z grami z tej serii pozwoliło od razu i bez problemów zadomowić się w fotelu pilota. Dla graczy z mniejszym doświadczeniem jest bardzo dobry tutorial. Już po jakiejś godzinie możemy przyzwyczaić się do sterowania i latania, co jak sądzę jest sukcesem twórców, tym bardziej, że obłożono wszystkie klawisze na Dual Shocku. Jeśli chodzi o walkę z przeciwnikami to będziemy atakować zarówno cele powietrzne, naziemne jak i nawodne. Do wszystkiego mamy 2 podstawowe bronie: działko i rakiety. To pierwsze jest skuteczne tylko na bardzo krótkim dystansie, ale ma nieograniczony zapas amunicji. Rakiet jest zależnie od samolotu od kilkunastu do kilkudziesięciu, a atakować nimi możemy każdy właściwie cel. Poza tym zależnie od misji dostać możemy też dodatkową broń specjalną, np. bomby czy specjalne rodzaje rakiet.


  


     Misji w grze jest trochę ponad dwadzieścia, a każda obfituje w dużą ilość wydarzeń. W zasadzie przez całą grę nigdy nie będziemy się nudzić, misję są bardzo różnorodne i naszpikowane ciekawymi wydarzeniami. Niestety także mocno uskryptowione, co trochę psuje efekt, gdy gramy drugi raz. Od czego jednak wyższy poziom trudności. Bardzo fajną opcją jest możliwość brania udziału w rozmowach, bardzo często nasi towarzysze pytają nas o zdanie, a my możemy wybrać odpowiedź tak lub nie. Dodaje to grze uroku i sprzyja wczuwaniu się w postać. Czasami także może nas rozpraszać, no, ale to tylko dodaje grze realizmu. Nowością w serii jest właśnie obecność skrzydłowych. Polega to na tym, że leci z nami kilku pilotów, a my możemy wydawać im proste komendy, takie jak rozproszenie się czy chronienie nas.
     Oprawa graficzna w AC5 to zdecydowanie jedna z największych jej zalet. Modele samolotów dopracowano bardzo starannie, co szczególnie docenimy przy zewnętrznym widoku kamery. Ślicznie poruszają się wszystkie stery, zależnie od naszej prędkości zmienia się też wylatujące powietrze. Duże wrażenie robi epickość oprawy, niejednokrotnie trafimy na naprawdę poważne konflikty, w których bierze udział po kilkanaście samolotów i innych jednostek. Ponownie wspomnę jeszcze o bardzo stylowo wykonanych filmach, które znakomicie budują klimat świata gry. Jeśli chodzi o dźwięk to wypada zacząć od tego, że autorzy dali nam świetną możliwość słuchania dialogów w języku japońskim (poza domyślnym angielskim), ja preferowałem właśnie taką opcję z włączonymi tylko napisami angielskimi. W obu wersjach zresztą aktorzy spisali się naprawdę doskonale i mamy do czynienia ze świetnym dubbingiem. Oprawa muzyczna też jest bardzo dobra i znakomicie współgra z obrazem. Za oprawę firmie Namco należą się brawa.


  


     ACE COMBAT 5: THE UNSUNG WAR to pozycja zdecydowanie warta kupna. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych gier na Playstation 2. Odradzam ją jednak osobom nielubiącym strzelanin, bo tak naprawdę właśnie do latania i strzelania sprowadza się ten tytuł. Jednakże jeśli lubicie gry z samolotami to na konsole nie znajdzie się żaden lepszy tytuł. Od wyższej oceny, którą naprawdę bardzo chciałbym wystawić powstrzymuje mnie jedynie brak większych różnic w stosunku do AC4, nie zaszła tutaj tak duża rewolucja jak między AC3 a AC4. Nie ulega jednak wątpliwości, że AC5 to najlepsza gra z tej serii.


  


     Uwaga: Recenzja na podstawie wersji amerykańskiej, wersja PAL (o podtytule Squadron Leader) może się nieznacznie różnić od wersji US.

puste, to ps2 przecie :D
Najlepsza gra z serii, jeden z najlepszych tytułów na PS2. Aż chce się grać, oby więcej takich gier.
RECENZJA [PS2] - Ace Combat 5: The Unsung War
SS-NG #28 LUTY 2005