RECENZJA [PC] - Forgotten Realms: Demon Stone
SS-NG #28 LUTY 2005






Wojciech "Keiran" Skitał
PRODUCENT: Stormfront Studios WYDAWCA: Atari GATUNEK: Hack & Slash WWW CENA: -   x PLATFORMY: PC, PS2   x
    Posiadacze PC będący fanami chodzonych bijatyk nie mają łatwego życia. Poza drobnymi przykładami jest to gatunek w zasadzie wymarły. Jeżeli już gry tego typu się pojawiają to jak Demon Stone okazują się tytułami wcale już nie tak prostymi jak tytuły sprzed paru lat.
     Stormfront to developer, który jak dotąd nie ma na swoim koncie jakichś większych hitów, ale wyraźnie z gry na grę zdobywa doświadczenie. Ich ostatnim bardziej popularnym tytułem było Two Towers. Teraz po dwóch latach od premiery tamtego tytułu pojawia się DEMON STONE (tym razem w wersjach zarówno na PS2 ja i PC) i podobnie jak poprzednik jest chodzoną bijatyką. Tym razem jednak zamiast grzecznego świata Tolkiena mamy trochę mniej grzeczny (ale nadal heroic) świat Forgotten Realms.

Tym, co ma zwrócić uwagę fanów FR jest nazwisko R.A. Salvatore’a jako twórcy scenariusza DEMON STONE. Tych, którym twórczość tego pana jest obca informuję, że Salvatore to jeden z najbardziej popularnych pisarzy tworzących książki w świecie FR (a także w innych autorskich bądź nie klimatach) co by nie mówić na temat jakości jego dzieł na pewno respekt budzi sprawne rzemiosło i to jak wiele Salvatore potrafi napisać.


  


     W DEMON STONE będziemy kierować trójką bohaterów, dość archetypowych zresztą. Jest tutaj wojownik, jest mag (a raczej czarodziej) i jest złodziejka (co ciekawe, jest ona w połowie ciemną elfką) Tych troje spotyka się w zasadzie przypadkiem w środku dość dużej bitwy (robiącej naprawdę duże wrażenie, tym bardziej, że bierzemy w niej udział) i wkrótce musi uciekać przed smokiem. Później los zmusi nas do walki z dwoma wiecznymi antagonistami: Ygorlem oraz Sereką. Ci państwo dowodzą dość dużymi i na pewno potężnymi armiami, są bardzo potężni, a to my mamy ich zamknąć w tytułowym kamieniu demonów. Fabuła jest w sumie całkiem niezła i trzyma się standardów świata, a w trakcie grania w ten tytuł spotkamy znajomych z książek FR, co może być kolejną zachętą dla fanów.


  


     Granie w DEMON STONE nie jest przesadnie skomplikowane, aczkolwiek sam system gry jest dość rozbudowany. Gra składa się z 10ciu etapów, co powinno nam wystarczyć na około 10 godzin grania za pierwszym podejściem. Po każdym z nich możemy zrobić save, nie oznacza to na szczęście, że śmierć w którymś momencie cofa nas na początek levelu, zastosowano dość dobry system punktów kontrolnych. Jako gracz możemy kontrolować dowolną postać (poza drobnymi fragmentami, gdy mamy tylko jedną dostępną) i swobodnie możemy się między nimi przełączać. Podczas gdy my robimy rozwałkę resztą bohaterów kieruje komputer, nie działa może z jakimś specjalnym polotem, ale jest w miarę skuteczny. Przy okazji zauważyłem ciekawą rzecz, otóż gra kończy się, gdy jeden z bohaterów ginie, ale – zginąć może tylko ten kontrolowany przez gracza, tak więc jeśli nasz ulubieniec nie ma już energii życiowej, to warto przełączyć się na innego, co by nie stracić życia.      Jak wspomniałem wcześniej kierujemy tutaj 3 postaciami. Na szczęście ich umiejętności są dość zróżnicowane. Wojownik to typowa maszynka do mielenia mięsa, facio chodzi sobie i wywija młyńce mieczem, a jego zdolność specjalna to uderzenie w ziemię, które powala przeciwników i pozwala niszczyć przeszkody terenowe. Złodziejka to sprytna panna, która potrafi ukrywać się w cieniu i stamtąd atakować przeciwników, rzucać nożami no i skakać w miejsca niedostępne dla innych. Czarodziej natomiast poza tym, że całkiem nieźle walczy kijem to posiada trzy rodzaje czarów – ochronny, przeszkadzający wrogom oraz ofensywny, ten ostatni to całkiem niezłe narzędzie do walki na odległość i sprawia to, że jest on na dystans lepszy zarówno od wojownika jak i złodziejki.
Bardzo fajne jest to, że w każdym etapie zdobywamy złoto i doświadczenie. To pierwsze pozwala nam po każdym etapie zakupić nowy sprzęt, a jest go naprawdę dużo (różny dla każdej postaci) który bardzo ładnie pojawia się na naszej postaci, tak więc zbroja płytowa to płytowa, a nie nędzna kolczuga. Doświadczenie niczym w grach RPG pozwala naszym bohaterom na rozwinięcie umiejętności. Mogą to być nowe, silniejsze czary, poprawa kondycji, czy jakieś nowe ciosy. System nie jest może tak rozbudowany jak ten z 3 edycji D&D, ale nazwy i ich efekty powinny wydać się znajome.


  


     Oprawa graficzna budzi we mnie dość duży szacunek. Wersje na PS2 i PC nie różnią się wprawdzie dość znacząco, ale obie nadal wyglądają świetnie. Jedyne, co ucierpiało w konwersji na PC to niektóre tekstury no i poszarpane brzegi, jednak jeśli przymkniemy oko na te niedociągnięcia to jest świetnie. Obszary działania są dość duże, na ekranie cały czas coś się dzieje, niejednokrotnie walczymy z kilkunastoma przeciwnikami naraz, obserwujemy zmagania potężnych przeciwników. Bardzo podobały mi się też główne postacie. Wyglądają naprawdę dobrze, są ciekawie zaprojektowane, no i świetnie się poruszają. Wszystko to znakomicie buduje klimat tego tytułu. Również oprawa dźwiękowa jest na bardzo wysokim poziomie, autorzy zatrudnili do dubbingu kilka znanych postaci, a nawet i ci nieznani aktorzy sprawili się świetnie. Oprawa muzyczna jest niezła, nie odbiega od tego, do czego przyzwyczailiśmy się w podobnych klimatach. Podobnie jest zresztą z dźwiękiem, który brzmi dosyć realistycznie.


  


     Jak każdy tytuł, tak i DEMON STONE posiada wady. Najbardziej dokuczała mi długość gry, 10 godzin to dość krótko (aczkolwiek, są dużo krótsze tytuły), no, ale chyba do tego zmierza rynek, gdzie gracze nie kończą gier i stąd produkuje się gry coraz krótsze. Chyba większą wadą jest brak jakiegokolwiek multiplayera. Przyjemnie byłoby kooperatywnie ukończyć ten tytuł i z pewnością przedłużyłoby jego żywotność. DEMON STONE to tytuł dość interesujący. Przede wszystkim jest to gra dla ludzi lubiących fantasy w jego heroickiej odmianie, lubiących akcję i jeszcze więcej akcji. Również ktoś, kto zwykle nie gustuje w tego typu tytułach może się nim zainteresować, a to ze względu na świetne wykonanie i interesujący klimat. Mnie ta gra sprawiła sporo przyjemności i nie żałuję spędzonego z nią czasu, aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że nie jest to ani skomplikowany ani innowacyjny tytuł, stąd też taka a nie inna ocena.

Procesor 1GHz, Pamięć 256 MB, Karta graficzna z T&L, HDD ok. 3GB
Interesujący tytuł, tym bardziej w czasie posuchy na rynku chodzonych bijatyk. Warto spróbować.
RECENZJA [PC] - Forgotten Realms: Demon Stone
SS-NG #28 LUTY 2005