RECENZJA [PC] - Iniemamocni
SS-NG #28 LUTY 2005






Paweł "Gonzo" Kazimierczak
PRODUCENT: THQ WYDAWCA: CD Projekt GATUNEK: akcja WWW CENA: 79, 239   x PLATFORMY: PC, PS2, XBX, GCN   x
    Słyszeliście, że Walt Disney jest zahibernowany?
  SPROSTOWANIE

     Muszę Was zmartwić. To tylko plotka. Ten geniusz animowanej rozrywki, pomysłodawca Myszki Miki i innych niezwykłych stworzeń zmarł w 1966 roku. Nie zmienia to faktu, że pozostawił przebogatą spuściznę - chociażby w postaci marki - która dziś niejednokrotnie się wykorzystuje, ale nieco w innym charakterze. Kreskówki oczywiście, nadal powstają, ale obecnie na szczycie popularności znajdują się filmy pokroju GDZIE JEST NEMO? czy POTWORÓW I SPÓŁKI, które z tradycyjną kreską w swojej finalnej wersji (bo wcześniej animatorzy i rysownicy harują niemożebnie) mają niewiele wspólnego. Niedawno w kinach gościł najnowszy film zespołu Pixar, wydany jeszcze pod szyldem Disney`a: INIEMAMOCNI. Czas by naszymi czytnikami zawładnęła (być może za duże to słowo) gra pod, jakżeby inaczej, identycznym tytułem.


  Bob słania się po prawie wygranej batalii z bossem. Load.


  INIEWOKACJA

     Takim już jestem – być może niepotrzebnie – zdziadziałym purystą, że lubię, gdy przy instalce mamy dokładnie podaną wymaganą ilość wolnego miejsca na naszym twardzielu. Stało się to szczególnie ważne dziś, bo gry coraz częściej ukazują się na DVD, a co za tym idzie potrzebują więcej przestrzeni. INIEMAMOCNI załapali od razu plusa, bo udzielają wspomnianej informacji. Co prawda, jest to jedynie nieco ponad 700 MB, ale liczy się fakt. Uruchamiając grę pojawi się przed naszymi oczyma okno z opcjami konfiguracji grafiki, sterowania i dźwięku, ale – ku memu nieopisanemu zaskoczeniu – z poziomu samej gry nie mamy dostępu do konfigu. Back to Bedrock. Po kliknięciu na “Graj!” wita nas intro stworzone ze scen wyciętych z filmu. Świetnie to wygląda i dzieciaki będą wniebowzięte. Profesjonalna polska wersja w grach rozprowadzanych przez CD Projekt jest bardzo miłym standardem i nie można temu dystrybutorowi szczędzić pochwał. Oto kilka przykładowych, dowcipnych tekstów, których jest multum w całej grze: „Ci goście nie wróżą nic dobrego” (po napotkaniu pierwszych oponentów), „Nie doceniacie siły wściekłej kobiety!”, a także statystyka po każdym poziomie obejmująca tak abstrakcyjną pozycję, jak spalone kalorie. Tekstury także przetłumaczono, kolejny raz „projektanci” pokazali klasę.


  
  INIEMARACJI

     Wasze młodsze rodzeństwo wcieli się w całą rodzinkę Iniemamocnych, przy czym nie ma dowolności, kolejność, w jakiej przechodzimy grę jest z góry ustalona. Każdy ma specjalne umiejętności znane z kina (Bob – super siła, Maks – struś pędziwiatr itd.). Jest to pewne urozmaicenie, ale granie przynosi frajdę tylko, gdy kierujemy poczynaniami głowy rodzinki. A i to nie zawsze. Mini-combosy i zabawna stylistyka postaci zaprawdę dają radę. Szkoda, że inne postaci są gorzej zaplanowane, a już na czele buraków stoi Maks. Poziomy w jego wykonaniu polegają na bardzo szybkim biegu np. do gimbusa. Wszystko byłoby znośne, bo system w kilku procentach przypomina genialnego BURNOUTA, ale całość jest wręcz opryskliwie poskryptowana. Wkurza to nie mniej niż granie w PRO EVO na klawiaturze (huh, widzę już te waglik.exe na mojej skrzynce).
Poza tym Maks czasem uderzy z ogromna siłą czołowo w autobus i chociaż nie musimy witać się z wnętrznościami, t i tak ten fragment gry nie nadaje się dla najmłodszych. Jeżeli pozwolicie rodzeństwu w dzieciństwie oglądać takie obrazki to możecie już szykować im posadę recenzenta gier. Nie wierzycie? A nasza redakcja to niby przypadkiem się zebrała? Oprócz biegania, mierzenia się z prostymi acz przyzwoicie pomyślanymi szefami poziomów pobaraszkujecie w banku, płonącym wieżowcu czy poskaczecie po wyspie wyrzucając z siebie steki przekleństw. Nawet nie przypuszczacie, w jakim stopniu gry potrafią rozwinąć te jakże specyficzne zdolności oralne. Poziomy często są dziko zaprojektowane, beż Dual Shocka naprawdę ciężko wytrzymać i łatwo ulec chorobie zwanej iniemamkompa.




  
  PACJENT URATOWANY I ŻYJE

     Gra ma trochę wad, ale kolejny raz przypomnę, że jest dla młodszych graczy, a oni często nie zwracają na wiele aspektów uwagi. Po grafice wyraźnie widać, że w czasie produkcji team czuł na sobie obślizgły wzrok spoconego prezesa ganiącego ekipę za opóźnianie prac. Tła robiono na szybko, bez polotu, w żenującej rozdzielczości i generalnie wyglądają jak bezkształtne nic. W klawiszologii mamy co prawda tryb FPP, ale służy jedynie do rozglądania, a i to nie zawsze da się zastosować. Kwiatki sklejone z dwóch prostopadłych tekstur były modne kilka lat temu, dziś budzą jedynie ironiczno-szyderczy uśmieszek na facjacie. Ogólnie to tylko model Boba trzyma poziom, poza nim wszystko jest o dwie klasy gorsze. Czasem gra ma problemy z dźwiękiem, ale zazwyczaj pomaga reset programu. Bohaterowie mogą wykonywać ciekawe ewolucje, ale tylko w określonych punktach. Dziwne. Grę podtrzymuje solidny fundament, jakim jest humor. Co prawda to nie zasługa producentów a Pixara, ale kogo by to obchodziło. Świetna jest także ścieżka dźwiękowa (polecam motyw z wyspy), dobra jakość i wpadające w membrany fale budzą pozytywne wibracje. Cała gra polega na klepaniu klonujących się zastraszającym tempie oprychów, rzucaniu skrzyniami, przestawianiu dźwigni, w ramach relaksu można rozwalić niektóre elementy otoczenia. Jakby tego było mało, możemy w INIEMAMOCNYCH trochę poodkrywać bonusów. Mnie w ogóle one nie interesowały (jakieś filmiki i artworki), ale fani filmu znajdą może coś dla siebie. Sekrety są proste do znalezienia, więc trochę zwiększa to radochę i jednocześnie nie blokuje najmłodszym czerpać pełnym garściami z gry. Jak podsumować tak nierówną i – było nie było – specyficzną produkcję, ech ciężkie życie recenzenta. A poza tym zaraz muszę się pakować, bo Driz z Emillem fundnęli nam tydzień na Jamajce. Szefowi się nie domawia, tym bardziej, że najwierniejsze czytelniczki jada z nami. O, już taksówka na lotnisko czeka. To lecimy z deendem: gra jest średnia ze wskazaniem na niezłą, ale nie oczekujcie epickiej, wielogodzinnej i wymagającej przygody. Zręcznościówka dla młodszych w sam raz, choć i starsi po wizycie w fabryce azbestu będą grać bez przysypiania.


  


P III 800 MHz, 256 MB RAM, GeForce 2 MX lub ATI Radeon 7500 (32 MB RAM)
INIEMAKOMENTA, INIEWIEMCONAPISAĆ, ITONIEJESTHIT.
RECENZJA [PC] - Iniemamocni
SS-NG #28 LUTY 2005