RECENZJA [PC] - The Punisher
SS-NG #28 LUTY 2005






Wojciech "Keiran" Skitał
PRODUCENT: Volition WYDAWCA: THQ GATUNEK: Strzelanina TPP WWW CENA: Nieznana PLATFORMY: PC, PS2, X-Box
    Punisher od bardzo dawna jest jedną z moich ulubionych komiksowych postaci. Ostatnimi czasy bohater ten wydaje się przeżywać renesans: świetny komiks Ennisa, film (który najlepiej pominąć milczeniem), a teraz gra zespołu Volition.
Volition to zespół ciekawy o tyle, że nigdy nie wypuścił dotychczas słabej gry. Ich dotychczasowa twórczość to serie FREESPACE, SUMMONER i RED FACTION, a więc rozrzut zainteresowań dość duży: od kosmicznego symulatora, przez RPG aż do klasycznego FPS. Pomimo tego, że gry Volition zawsze mi się podobały, to do THE PUNISHER podchodziłem ‘z pewną taką nieśmiałością’ gdyż gry oparte na licencji to jak wiadomo albo gry kiepskie albo co najwyżej średnie. Zgodnie z historią opowiedzianą w komiksie wcielamy się w postać Franka Castle – byłego komandosa, weterana wojny w Wietnamie, którego rodzina została bestialsko zamordowana. Pan Castle cudem uniknąwszy śmierci postanowił zrobić porządek i od tej pory walczy z przestępczością jako Punisher. W grze Frank ma niemałe kłopoty – został aresztowany przez policję, a my grając dowiadujemy się jak do tego doszło. Zawiązanie fabuły jest dobre, retrospekcja to zawsze dobry pomysł i w grach dość rzadko używany. Niestety sama fabuła w trakcie gry już raczej rozczarowuje: walczymy z mafią włoską czy rosyjską, spotykamy kilku znajomych np. Bushwackera czy Nicka Fury, ale w gruncie rzeczy nie dzieje się nic ciekawego, aż mi się nie chce wierzyć, że to naprawdę historia napisana przez Ennisa. Może to dlatego, że parokrotnie widać, że twórcy gry wzorowali się na filmie jak choćby z postacią Rosjanina. Tak jak zapowiadano THE PUNISHER to strzelanina z widokiem z perspektywy trzeciej osoby. Zabawę rozpoczniemy od menu głównego, co do którego naprawdę nie mam zastrzeżeń, jest to zrobione w formie tajnej bazy Franka, co jest pomysłem bardzo trafionym. W bazie mamy do wyboru kilka interesujących opcji. Możemy sobie pooglądać nagłówki gazet i listę przestępców, których wykończyliśmy albo których dopiero zamierzamy zabić. Możemy wybrać sprzęt przed misją, a arsenał jest całkiem niezły. Możemy także troszeczkę podrasować zdolności naszego bohatera. Na deser pozostają bonusy, a tych jest dość dużo począwszy od prac koncepcyjnych a skończywszy na dodatkowych teksturach dla Punishera. Zdobycie tego wszystkiego zajmuje dość dużo czasu i wymaga kilkukrotnego ukończenia każdego etapu.




Po zabawach w bazie przychodzi pora na misję. Jeszcze tylko krótka informacja o planszy i możemy zaczynać zabawę. Większość etapów ma podobny przebieg, poruszamy się dość liniowymi ścieżkami, eliminujemy przeciwników od czasu do czasu zabijemy jakiegoś bossa i tak w kółko. Aby nie było nudno autorzy wprowadzili system przesłuchań. Jest to bardzo proste, każdego przestępcę możemy złapać, ci którzy mają cenne informacje są oznaczeni odpowiednio. No a jak go już złapiemy to hulaj dusza, możemy użyć go jako żywej tarczy, rzucić do kolegów, od razu zabić (często bardzo efektownie) albo właśnie przesłuchać. Przesłuchanie może być standardowe lub specjalne. W tym pierwszym trybie wybieramy sobie jedną z czterech metod np. grożenie bronią. Za pomocą myszy kierujemy teraz pistoletem i próbujemy przeciwnika skłonić do mówienia. Pomaga nam w tym specjalny pasek, wystarczy przez trzy sekundy utrzymać wskaźnik w pewnym obszarze (jego wielkość zależy od przeciwnika i od rodzaju przesłuchania). Przesłuchanie specjalne wygląda w zasadzie identycznie tylko, że teraz nie możemy wybrać sobie sposobu przesłuchiwania, a wykorzystujemy jakiś sprzęt np. drzwi od samochodu. Oczywiście przesłuchiwanie wiąże się z pewnym ryzykiem. Jeśli działamy zbyt ostro możemy przeciwnika uśmiercić. Jest to przedstawione bardzo efektownie, niestety wiąże się z obcięciem pewnej ilości punktów, nawet jeśli nastąpiło już po uzyskaniu informacji, dziwna trochę taka logika, tym bardziej, że czasem aż się prosi o wykończenie faceta przy przesłuchiwaniu, a autorzy wydają się wręcz do tego zachęcać poprzez ciekawe wstawki. Najlepiej wyjaśnię to na przykładzie: pochwyciłem nic nieznaczącego kryminalistę i zmusiłem do mówienia, gdy w trakcie przesłuchania krzyknął ‘please I have a family’ to pojawił się bardzo ciekawy efekt: kadr z komiksu ze zwłokami rodziny Franka, oczywiście dobiłem cwaniaka co Castle skwitował krótkim ‘Everyone does’. Takie zdarzenia bardzo dobrze budują klimat tej gry.




Wspomniałem już o punktach, otóż jest to dość ciekawa rzecz. Przede wszystkim za odpowiednią liczbę punktów uzyskaną w danej planszy (i przejście jej na odpowiednio wysokim poziomie trudności) dostajemy jeden z trzech medali. Medale pozwalają nam odblokować tryby specjalne w każdym etapie oraz dodatkowe bonusy. Druga korzyść z punktów to taka, że możemy za nie podrasować naszego bohatera, np. poprawiając mu celność. A punkty zdobywamy za szeroko rozumiane szerzenie agresji. Niestety za zwykłe zastrzelenie jest ich dość mało, trochę więcej dostaniemy na przykład za zabicie używając klawisza Quick Kill, albo za strzał w głowę. Wysoko oceniane jest też wyciągnięcie informacji, niestety jak już wspomniałem, torturowanie na śmierć punkty odbiera. Bardzo imponująco wygląda zbrojownia Punishera. Wszystkie bronie które w niej znajdziemy (a które musimy najpierw zdobyć w poszczególnych etapach) mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości, niestety nie mają tutaj swoich prawdziwych nazw, ale wiemy o co chodzi po wyglądzie i opisie. Na każdą misję możemy zabrać jedną broń ciężką i parę broni lekkich. Broń ciężka to m.in. miotacz ognia, M-16, M-60, snajperka czy kałach, a wśród broni lekkich znajdziemy Mac-10, rewolwery i pistolety. Niestety granaty musimy zdobyć już sobie w misjach sami, a szkoda, bo te okazują się naprawdę skuteczne. Co ciekawe w trakcie misji możemy też zabrać przeciwnikowi drugą taką samą broń ciężką (ale nie każdą) i np. strzelać z dwóch szotganów, cóż jak ktoś się zna na broni to popuka się w czoło, ale widocznie przeważyły powody marketingowe.




Najbardziej w THE PUNISHER rozczarowała mnie oprawa graficzna. Są tutaj typowe wady gier robionych na konsolę i PC jednocześnie. O ile postacie wyglądają nieźle, szczególnie Castle i co ważniejsi wrogowie czy sojusznicy, to już wygląd pomieszczeń woła o pomstę do nieba, głównie z powodu ubogich tekstur. W ogóle grafika jest jakby stylizowana na komiks, ale coś tutaj nie zagrało, bo wygląda po prostu przeciętnie. Wykorzystano tutaj system fizyki Hajok, no i sprawdza się to całkiem fajnie, ale też nie zawsze, bo np. ciała pokonanych przeciwników mają tendencje do latania. Dużo lepiej wypada tutaj oprawa dźwiękowa. Odgłosy wydawane przez broń oraz wszelkie jęki brzmią dość realistycznie, a cały czas słyszymy nawet niezłą muzykę. Utwory są typowo symfoniczne, często pojawiają się chórki, zdecydowanie wzbogaca to klimat. Niestety niezbyt przypadły mi do gustu głosy, które brzmią trochę sztucznie, łącznie z głównym bohaterem, popadającym czasami w autoparodię. THE PUNISHER to nie ma co ukrywać tytuł żerujący na najniższych ludzkich instynktach. Nie jest to jednak jego wadą. Podobnie jak w przypadku MANHUNT jest to gra o dużej dawce grywalności, pozwalający się dobrze odstresować. Szkoda, że panowie z Volition nie popracowali trochę dłużej, szczególnie nad grafiką, bo mogliby osiągnąć naprawdę rewelacyjny efekt. Jest tutaj dużo dobrych pomysłów, pozwala na dużo dobrej zabawy, a dodatkowe tryby dobrze przedłużają zabawę, niestety zabrakło tutaj tego czegoś co odróżnia grę dobrą od rewelacyjnej. Przed ewentualnym zakupem proponowałbym pobawić się demem, które idealnie pokazuje czego oczekiwać po tej grze, no i od razu zastrzegam – gra nie nadaje się dla młodszych graczy.








Procesor 1GHz, 256 MB RAM, Karta graficzna 64 MB
Fajny tytuł, można trochę pograć, ale mogło być dużo lepiej. Szkoda
RECENZJA [PC] - The Punisher
SS-NG #28 LUTY 2005