RECENZJA [PC] - Sonic Heroes
SS-NG #28 LUTY 2005






Kamil "Iwan" Iwanowicz
PRODUCENT: Sega WYDAWCA: CD Projekt GATUNEK: Platformowa WWW CENA: 99,90 zł PLATFORMY: PC, PS2, Xbox, NGC
    Całe szczęście, że Sega pozwala czasem Sonicowi wybiec z konsolowych czytników i wskoczyć na twarde dyski PeCetów. Teraz także na kompie możemy wtłuc Eggman’owi po raz kolejny...
Sonic to najszybszy jeż na świecie, dlatego nie powinno nikogo dziwić, że gry z jego udziałem są pełne dynamiki. Już na Sedze Mega Drive mogliśmy w dwóch wymiarach zasuwać z niebywałą prędkością po niezliczonych rampach. Wraz z kolejną generacją Sonic przeszedł w trzeci wymiar, co wyszło mu tylko na dobre. Dzisiaj omówię najnowszą grę z jego udziałem- SONIC HEROES.




Fabuła, nie licząc kilku szczegółów, jest podobno do tej z innych części. Wszystko sprowadza się bowiem do spuszczenia lania wąsatemu Eggman’owi. Jednak tym razem Sonic nie będzie samotnie stawiał mu czoła, pomogą mu Tails i Knuckles. Cała idea SONIC HEROES opiera się bowiem na współpracy trzech osobników. I tak drużynę SONIC tworzą: wspomniany jeż, Tails i Knuckles. Charakterystyczną cechą Sonica jest prędkość, jaką potrafi osiągnąć. Tails potrafi latać, a Knuckles jest bardzo silny. Idąc po kolei, poszczególni osobnicy prezentują trzy uzupełniające się moce: Szybkość, Latanie i Siła. Te umiejętności stanowią podstawę kolejnych trzech drużyn, które możemy wybrać na początku rozgrywki. Oprócz wspomnianej drużyny SONIC, są to BLACK, ROSE i CHAOTIX. W każdej z nich są po trzy postacie i każda z nich posiada którąś ze wspomnianych mocy. Odpowiadającymi postaciami z teamów steruje się nieco inaczej, przez co wybranie danej drużyny określa w pewnym stopniu poziom trudności gry. Jeżeli już zadecydujemy się, którą ekipę wybieramy, możemy ruszyć do gry. Z początku mamy dostępny tryb STORY, CHALLENGE i split-screen na dwóch Graczy. Tryb STORY to oczywiście standardowa rozgrywka, gdzie pokonujemy kilkanaście poziomów w celu ucapienia Eggmana. W CHALLENGE możemy odkryte w STORY poziomy pokonywać na czas, żyłując wyniki. Jednak to nie wszystko, ponieważ do odkrycia czeka spora liczba dodatkowych konkurencji. W menu możemy także posłuchać muzyki z leveli, które odwiedziliśmy. Na początku nie wiedziałem po co właściwie umieszczać taką opcję w grze, jednak po usłyszeniu kilku kawałków, w myślach dziękowałem twórcom za możliwość ich ponownego odsłuchania.




Wydawać by się mogło, że wrzucenie do rozgrywki trzech bohaterów na raz może być tylko sztucznym urozmaiceniem rozgrywki. Nic bardziej mylnego! To raczej strzał w dziesiątkę i świetne wzbogacenie samej gry. Oprócz indywidualnych ruchów dla każdej z postaci, posiadają one także wspólne „zagrania”, zależne od aktualnie prowadzonej postaci. Ruchów jest sporo jak na platformówkę, ale sterowanie rozwiązano bardzo prosto. Pod jednym klawiszem mamy standardowy skok. Jeżeli wciśniemy go znajdując się w powietrzu, to np. Tails zacznie lecieć kręcąc niczym helikopter swoimi dwoma ogonami. Knuckles z kolei łączy się z towarzyszami w formacji przypominającej spadochroniarzy skaczących z samolotu. Dzięki temu ekipa może unosić się za pomocą wiatraków zamontowanych na ziemi. Kolejny klawisz służy zmianie aktualnie prowadzącej postaci. Zmiany możemy dokonywać w każdej chwili (co znajduje swoje odzwierciedlenie w ikonach w prawym górnym rogu), jednak postacie zmieniają się tylko, jeśli stoją na ziemi. Oznacza to, że jeśli znajdujemy się w powietrzu i naciśniemy przycisk zmiany, to rezultat zobaczymy dopiero po wylądowaniu. Kolejnym niezbędnym przyciskiem jest atak. I standardowo, w każdej formacji przejawia się on inaczej. Nie będę dokładnie opisywał wszystkich niuansów sterowania, bo wbrew pozorom jest tego całkiem dużo. Dochodzą jeszcze akcje z powietrza, latanie po szlaku monet, wirowanie i wiele innych motywów, które najlepiej samemu odkrywać w czasie gry. Ostatnim przyciskiem, jaki użyjemy w grze (nie licząc oczywiście klawiszy kierunkowych) jest super-akcja, po której odpaleniu ekipa robi (mało) efektowne combo niszczące wszystkich przeciwników w zasięgu wzroku. Jednak do odpalenia tego ataku musimy zapełnić specjalny pasek, co robimy poprzez zbieranie monet, niszczenie przeciwników i inne grupowe akcje. Teraz nie myślcie sobie, że jeśli np. ktoś lubi najbardziej Sonica, to całą grę przebiegnie nim, resztę pozostawiając z tyłu. Na każdej planszy spotkamy dziesiątki miejsc, w których jedynym wyjściem jest użycie tylko jednej, określonej mocy. Np. kamienne mury są dla Tailsa i Sonica przeszkodą nie do przejścia, za to Knuckles bez problemu rozwala je w pył. Kolejnym przykładem są większe przepaście, nad którymi przeleci tylko Tails, z kolei wokół pionowych „tyczek” potrafi kręcić się tylko i wyłącznie Sonic. Takich przykładów jest w grze całe mnóstwo. Postać prowadzącą zmieniamy co chwila, dzięki czemu rozgrywka jest bardzo barwna, a wiele różnych zagrań nie pozwala nawet pomyśleć o jakiejkolwiek monotonii.
Nie powiedziałem jednak jeszcze najważniejszego- przy stałym zmienianiu postaci, rozgrywka jest bardzo wciągająca, a to, co widzimy na ekranie, jest cholernie efektowne. Widok Knuckles’a zawieszonego w powietrzu i rzucającego we wrogów towarzyszami zwiniętymi w kulki to miód na duszę. Oczywiście całemu zajściu towarzyszy multum wybuchów, różnokolorowych poświat i odpadających części. Walki w SONIC HEROES spotykamy dosyć często, bo w końcu nie jesteśmy zmuszeni skakać na przeciwników lub wjeżdżać na nich Soniciem zwiniętym w kulę. Teraz każdego przeciwnika zmiata z powierzchni Knuckles, odgrywając tym samym w grze bardzo znaczącą rolę.




Charakter samej gry nie zmienił się zanadto. Nadal jest piekielnie dynamiczna, jak żadna inna platformówka. Uczucie prędkości w grze przejawia się na wiele sposobów, np. gdy suniemy po drucie, który pomalowany w paski mieni nam się w oczach. Albo gdy biegamy po niesamowitych serpentynach, do góry nogami lub po ścianie. Spotkamy tu także dobrze znane odbijanie się od specjalnie poustawianych wyskoczni. Świetnym patentem jest także sunięcie po korzeniu, który stale wyrasta przed siebie tuż pod nogami bohaterów. Szalona ucieczka po lianach przed ogromnym krokodylem bardzo zapada w pamięć. Niektóre akcje dzieją się po prostu niemożliwie szybko, przekazując tym samym Graczowi dawkę niespotykanych w innych grach doznań. Dynamika gry wymaga na Graczu szybkich reakcji, tutaj nie można się ociągać. Postacie należy zmieniać błyskawicznie, najczęściej w locie, cały czas będąc w akcji. Oczywiście nie oznacza to, że rozgrywka opiera się na szaleńczym parciu przed siebie z prędkością światła. Są momenty, kiedy skaczemy po platformach czy ciskamy gromy w przeciwników i są też momenty, kiedy nagle w ciągu kilku sekund przemieszczamy się o dziesiątki metrów.

Ocena oprawy graficznej w SONIC HEROES to wbrew pozorom trudna sprawa. Z jednej strony mamy dosyć proste otoczenie, średniej jakości tekstury czy prosty wygląd bohaterów. Jednak z drugiej strony gra w akcji wygląda przecudownie- nasycone kolory aż wylewają się z ekranu, a wygląd wody czy innych bajerów nie pozwala o sobie mówić źle. Powiem tak: poziom oprawy nie jest zbyt zaawansowany, dzisiejsze rozbudowane silniki-kombajny najnowszych gier kładą SH na plecy, jednak grając nie zauważasz żadnych średniej jakości tekstur ani nic z tych rzeczy. Po prostu myślisz, że gra jest śliczna. Chociaż niektóre levele są po prostu brzydkie, np. ponury zamek. Jeśli o oprawę audio chodzi, to tu jest jeszcze lepiej. Otóż każda plansza ma inny podkład muzyczny. A piosenki, są, jakby to powiedzieć... 100% Sonic Style. Po prostu tryska z nich atmosfera wisząca wokół niebieskiego jeża i aż przypominają się poprzednie odsłony serii jeszcze w 2D. Wprawdzie znajdzie się kilka smętów, jednak większość kawałków prezentuje naprawdę wysoki poziom. Teraz już wiecie, po co w opcjach jest możliwość odsłuchiwania kawałków z gry...


SONIC HEROES z pewnością nie nadaje się dla małych dzieci, jest po prostu za trudny. Gra mimo bajkowej oprawy i ogólnie nieco infantylnego klimatu (głos Tailsa- można się pochlastać) jest momentami cholernie trudna, aż chciałoby się połamać klawiaturę. Nie jest to też gra, w którą grać zaczniemy o 18, a skończymy o 4 rano. SH nadaje się raczej do krótkich, ale częstych sesji. Wady tej gry to infantylizm straszący w kilku miejscach i frustrujące momenty, które trzeba powtarzać po kilkanaście razy. Kamera też często potrafi uprzykrzać życie ustawiając się pod złym kątem, zdarzało mi się również złościć na niedokładne sterowanie. Nierzadko takie usterki przypłacamy utratą życia. Reasumując, nie jest to też żaden przełomowy tytuł, o którym będą mówić głośno za kilka lat. Widać, że Sega nie włożyła całego serca w produkcję gry, a na PCta otrzymaliśmy tylko najprostszy, bezpośredni port. Przydałoby się kilka bajerów np. efektowny blur podczas rozwijania większych prędkości. Jednak SH to dobra produkcja, która wznosi serię na coraz wyższy poziom. Potrafi dostarczyć Graczowi dużo zabawy w dobrym stylu. No i nie ma praktycznie konkurencji.


Minimum: P3 800 MhZ, 128 MB RAM, karta 16 MB, DirectX 9.0 Zalecane: P4 1,4 GhZ, 256 MB RAM
Kawał dobrej platformówki
RECENZJA [PC] - Sonic Heroes
SS-NG #28 LUTY 2005