RECENZJA [PC] - Gorky 02: Aurora Watching
SS-NG #28 LUTY 2005






Zbigniew "Emill" Pławecki
PRODUCENT: Metropolis Software House WYDAWCA: Dobra GRA GATUNEK: TPP/skradanka WWW CENA: 19.90 PLN PLATFORMY: PC
    Cole Sullivan wrócił. Fakt, że w nieco gorszej formie niż ostatnio, bo od ostatniej akcji w jakiej brał udział minęły dwa lata, w dodatku potwornie skacowany, bo w ciągu tych lat nie omieszkał zaglądać często do kieliszka, ale skoro sprawdził się już dwa razy, to czemu nie dać mu szansy na powrót do czynnej służby? Zrobi mu się od nowa gruntowne szkolenie i będzie jak nowo narodzony.
A powód, by ściągać go znów do akcji jest nie byle jaki – podczas manewrów na Morzu Barentsa zaginęła (a wkrótce okazało się, że zatonęła) radziecka łódż podwodna, która od dawna powinna była leżeć na wojskowym cmentarzysku wraków. Ba, nawet jakiś czas tam leżała, ale ktoś po nią przyjechał, zabrał i tyle ją widzieli. Z czasem okaże się, że tym kimś jest stary znajomy Cole’a – Jacek Parecki, szalony naukowiec z implantem zamiast ręki, który w dodatku, jak to większość czarnych charakterów, uwielbia koty. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że jednyną osobą do te misji mógł być Cole, nawet na kacu-gigancie? No, może nie całkiem jedyną, bo na czas jakiś wcielimy się w niejaką Tatianę, ale to będzie tylko krótki epizod.

  


A zmierzyć przyjdzie nam się z podwładnymi Pareckiego, w osobach żołnierzy z uzi, bronią krótką, shotgunami, technikami (to cywile nie wyposażeni w broń, ale wystarczy ich krzyk, by zrzucić nam na głowę ekipę żołdaków), informatykami, ślęczącymi przy komputerach, których bardzo prosto zajść od tyłu i poderżnąć im gardła, oraz... zombie. W sumie trochę szkoda, że autorzy postanowili zaimplementować w grze umarlaki, bo traci na tym klimat i realizm, ale cóż. Pojawiają się dość późno i na krótko, więc da się przetrwać.

W nasze ręce oddany został całkiem pokaźnych rozmiarów ekwipunek i arsenał. Jeśli o broń chodzi, to możemy skorzystać z noża, pistoletu na trzy rodzaje amunicji (normalna, cicha i poddźwiękowa – im cichsza tym mniej celna), uzi, snajperki (wyjątkowo NIEpolecana na bliskie odległości – strzelać to się tym może i da, tylko po co jak nie idzie wycelować...) i shotguna, natomiast akcesoria to kilka rodzajów sygnalizatorów dźwiękowych (czyli ustrojstw wyjących w niebogłosy i zwracających na siebie uwagę każdego dokoła - normalny, z opóźnioną aktywacją i zdalnie sterowany), pojemników z gazem obezwładniającym, apteczki, zestawy pierwszej pomocy, ładunki wybuchowe, lornetka, komputer przenośny... pominąłem coś? Mam nadzieję, że nie... Skoro przy komputerze już jesteśmy – za jego pomocą będzie można włamywać się do niektórych z komputerów opuszczonych w tragiczny sposób przez ich poprzednich właścicieli, zapisywać pliki tekstowe z ważnymi dla przebiegu fabuły informacjami, czy nawet pliki dźwiękowe z podsłuchanych tu i ówdzie rozmów. Tak na marginesie – dość często w plikach pojawia się nazwisko Lubicz, ewentualnie nazwa El-Med... ktoś się tu chyba za dużo czołowej polskiej telenoweli naoglądał. :P

  


Poza typowym skradaniem się i cichym eliminowaniem wrogów (chociaż, można też robić to głośno, jak chcemy mieć 4 przeciwników jednocześnie na głowie to nie ma sprawy), sporadycznie przydarzą nam się także elementy zręcznościowe, w stylu jazdy skuterem śnieżnym z punktu A do punktu B na czas, czy też podobne „wyścigi” pontonem. W sumie pomysł sam w sobie zły nie jest, ale jakby go nie było, to też bym się nie obraził.

Grafika prezentuje się nieźle, jak sobie człowiek pochodzi trochę po tej akrtycznej bazie, to może się po pewnym czasie zrobić zimno, na szczęście dość szybko wchodzimy w system tuneli wykopanych pod ziemią, a o tym, gdzie jesteśmy przypomina nam już tylko skrzypiący tu i ówdzie pod stopami śnieg. Dziwne co prawda, że się nie roztopił, ale... chyba się czepiam na siłę. :P Wszystko zostało ładnie oświetlone i ocieniowane, do pełni szczęścia brakuje tylko możliwości odstrzelenia niektórych źródeł światła, co dałoby nam pewną przewagę w walce, zresztą, w ogóle jeśli chodzi o demolkę to zniszczyć można w zasadzie jedynie butle z gazem i gaśnice wiszące na ścianach, o rozwalaniu szaf, komputerów, czy nawet szyb można zapomnieć.
Za to pochwalić należy fizykę towarzyszącą eksplozjom butli czy ładunków wybuchowych – wszystkie znajdujące się wokół „epicentrum” drobniejsze przedmioty efektownie wylatują w powietrze, tak jak należy. To samo tyczy się fizyki ciał zabitych, można je na przykład przerzucić przez barierkę czy zrzucić ze schodów – ot, taki cieszący oko detal. Efekty dźwiękowe są należyte, bez większych wad, ani też bez specjalnych rewelacji, aktorzy podkładający głosy (przypomnę, że w głównych rolach usłyszymy Mirosława Bakę ("Reich", "Chłopaki nie płaczą”) oraz Annę Przybylską („Złotopolscy”)) spisali się znakomicie, szczególnie fajnie jest podsłuchiwać komentarzy informatyków zanim ich zabijemy, czy strażników („Cholerny firewall”). Natomiast muzyka to jak zwykle w serii GORKY dzieło Aural Planet, i jak zwykle – jest po prostu boska! Gdzie trzeba spokojna i budująca napięcie, by w momencie gdy przyłapie nas strażnik przeistoczyć się płynnie w dynamiczną i pobudzającą do wypluwania ołowiu.

  


Nagrania z menu są równie dobre, szczególnie to, które słyszmy w czasie ładowania save’ów. Po raz kolejny w tej serii wyłączenie tej ścieżki dźwiękowej byłoby po prostu zbrodnią, bez niej gra traci połowę albo i więcej klimatu.

Wady? Jakie wady? :D No dobra, trochę ich się zawsze znajdzie, poza lekko drażniącą i psującą atmosferę obecnością zombie, dodanymi jak na mój gust na siłę elementami zręcznościowymi oraz taką sobie interakcją z otoczeniem (głupiej szyby nie można zbić, tego im nie wybaczę! :P ) doczepiłbym się tylko do dwóch kwestii. Po pierwsze do kiepskiego miejscami AI przeciwników - nie dość, że do informatyków można podejść niemal na odległość kilkunastu centymetrów, a oni nawet nie raczą mruknąć, to w dodatku często można niemal obok nich zastrzelić z broni automatycznej 3 ich kolegów, a ci w dalszym ciągu jakby nigdy nic stukają w klawisze i coś tam sobie mamroczą pod nosem. A druga, poważniejsza, i za nią jestem zmuszony zbić grze ocene o jeden punkt, to poziom trudności w misjach, gdzie sterujemy Tatianą. Wogóle gra nie należy do najłatwiejszych, ale w misjach, gdzie gramy Cole'm mamy przynajmniej jakiś wybór co do tego jak chcemy rozwiązać jakiś problem, zabić przeciwnika, itp. A tutaj - ŻADNEGO. Cała rozgrywka wygląda tak - podejście do przeciwnika od tyłu - strzał w głowę zanim zwróci na nas uwagę - save - podejście do następnego - strzał - save itp... Nie możemy korzystać z żadnych gadgetów, więc gra się nie tylko trudno, ale i nudno. Nie dość, że żadnen "zły" nie może nas zauważyć, nawet na chwilę (bo to kończy misję porażką, nawet jeśli w sekunde później koleś padnie z ołowiem w klacie), to nie możemy się pomylić w celowaniu, strzały zawsze muszą trafić w głowę. A, no i zapomniałbym o drobiazgu w postaci tego, że Tatiana może zwłoki ciągnąć, ale nie może ich przeszukać (a amunicja się nie rozmnaża przez klonowanie).

  


Mimo to gra się i tak rewelacyjnie, na szczęście misji z Tatianą nie jest dużo i nie są za długie, więc nie zdąrzymy popaść we frustrację, a gdy przez nie przebrniemy i znów będziemy mogli kierować Cole'm, szybko zapomnimy o tej wpadce autorów. GORKY.02 przyciąg do monitora na długie godziny, klimat wsysa nas i pochłania bez reszty niczym wentylacja w stacji arktycznej, w dodatku gra jest dostępna w cenie 19.90 PLN. Po prostu nic, tylko biec do kiosku, kupować i grać, Polacy po raz kolejny udowadniają światu, że sroce spod ogona nie wypadli i też potrafią tworzyć genialne produkty... tylko niekiedy przeginają ze stopniem pokomplikowania.

Celeron 1.7 GHz, 256MB RAM, karta grafiki 64MB.
Doskonała gra w świetnej cenie – i znowu udowodniliśmy, że „Polak potrafi”. Ale z Tatianą to przegięcie...
RECENZJA [PC] - Gorky 02: Aurora Watching
SS-NG #28 LUTY 2005